poniedziałek, 18 maja 2015

+18po22 vol.8

Hej!

Najlepsze miesiące to kwiecień, czerwiec, maj... Tak już ktoś śpiewał, a ja w sumie... no fajny jest ten maj, fajny. Fajnie się pisze w maju, wiecie? Spróbować musicie. Ale czy to są najlepsze miesiące? Tego nie wiem. Przynajmniej teraz jeszcze nie ma aż tyle robactwa, można oddawać się wszelkim uciechom ducha i ciała "pod chmurką" nie martwiąc się o narażenie ciała na ukąszenia. Ale powolutku, powolutku idzie zmiana. Jednak nie o insektach miałem pisać.


Przyznajcie... Ciepło, lekki wiaterek, zapach traw i budząca się do życia przyroda... Aż chciałoby się pobaraszkować na równi z całym budzącym się światem... Gdzieś poza wzrokiem natrętnych oczu, poza słuchem niepożądanych uszu... gdzieś z dala od wszystkiego, po prostu dać się ponieść ekstazie...

Doskonale rozumiem.
Też tak chcę.

poniedziałek, 11 maja 2015

Widmowy pamiętnik

Hej!

Zastanawiałem się chwileczkę, czy to nie jest przypadkiem inspiracja... czy nie należałoby wrzucić kolejnego tworka do innej kategorii. No bo nawiązywanie do pewnych wzorców nijako jest inspiracją... ale nie. Nic z tych rzeczy. Także mamy pamiętniczek.
I chociaż to mógłby być wstęp, to potraktujcie to jako nie-wstęp. Bo dzisiaj chciałem w sumie zacząć od tyłu, czyli od tworka. Dlaczego? Z chwilkę wszystko się wyjaśni.

Zapraszam do lektury.

wtorek, 5 maja 2015

Widmowy pamiętnik: Widmo-retro

Hej!

Ciężko wybrać cokolwiek z "lat wczesnych", co mogłoby nieść jakąkolwiek wartość poza rymowaną oraz  tą dla mnie sentymentalną... więc postanowiłem zdać się na osąd kogoś innego i podrzucić retro-tworek nie-przeze-mnie-wybrany. :) Ot, tak na skróty.

Cóż to będzie... ano coś takiego z okresu wręcz szaleńczego zatracenia. Oj, gorący czas to był dla mojej łepetyny i kamienia sercowego (tego, który już z serca spadł z łomotem, gdy się nieco ochłodziło). Cóż... dobra, sami oceńcie.
Tworek z marca roku pańskiego i chłopskiego 2008.

niedziela, 3 maja 2015

Różana Parafka

Hej!

Ho ho ho... 3 w dacie jest, więc możemy uznać, że to 30... W sumie 03, więc jaka to różnica, gdy nieco poprzestawiamy cyferki? :) Poza tym to raptem cztery dni po terminie... Nie takie opóźnienia już widywaliśmy, prawda?
Dzisiaj, jak zapowiadałem na fejsie (można polubić fp wpisując Ka Widmo De, albo zaglądając do zakładki "O mnie"), pojawi się parrrafkunia. Tak, kolejne dwie sceny.Scena siódma jest dość krótka, nie wiem, czy nie najkrótsza w całym utworze... czasami się nie da po prostu opisać więcej, czasami jest to aż niepożądane. Czasami lepiej dać mniej, niż rozwlec coś za bardzo.
Dochodzą mnie miłe komentarze z różnorakich źródeł dotyczące Parafki i, przyznam szczerze, bardzo to łechce moją próżność... A tak na poważnie, to bardzo, ale to bardzo się z tego powodu cieszę. Nawet nie chciałoby mi się udostępniać dalszych scen, gdyby nie pozytywny wydźwięk. W sumie liczyłem na aprobatę, skłamałbym mówiąc, że się tego nie spodziewałem, ale nie aż z tylu źródeł. :D Tak, paskuda ze mnie i do tego próżna strasznie.
Ale któż nie lubi pochwał?

Wracając jeszcze do Parafki... akcja powolutku nabiera rozpędu. Gdyby coś było niezrozumiałe, coś się nie zgadzało, gdyby znalazły się jakieś błędy - liczę, iż nie zostawicie tego i poinformujecie o tym w komentarzu bądź prywatnie. Zawsze jest pora, aby coś poprawić i dopracować, samotnie ciężko się zbliżyć do perfekcji. :)

Miłej lektury i do zobaczenia gdzieś jutro (4.05.15) wieczorkiem, gdzie to pojawi się zaległy, jeszcze kwietniowy, wiersz retro. Czyli coś starego. :)

niedziela, 12 kwietnia 2015

Inspiracje... vol.8

Hej!

Miałem tutaj wpisanych już kilka linijek, ale przeczytałem to jeszcze raz i skasowałem... o kurde, jakie ja dzisiaj głupoty piszę o tej miłości! A to przecież temat łatwy i przyjemny do opisania, ot chemiczna reakcja w umyśle pchająca nas ku prokreacji... jakże to przyziemnie (a czasami "nastolnie", "przedpralkowo" albo "wśpiworowo"!;] )brzmi, prawda?

Dobra... jakże nie wracać do miłości, skoro to jedno z silniejszych uczuć, które napędza poetę? Nie, nie mam zamiaru nikogo oszukiwać - niespełniona miłość, miłosny zawód lub strata miłości wyzwala pokłady weny, którą po prostu TRZEBA gdzieś przelać. No i ja, swego czasu, przelewałem w ilościach dość sporych. Papier, jak to mówią, przyjmie wszystko.
Nawet największe, miłosne bzdety...
To nie jest tak, iż jestem cyniczny w tych kwestiach... i że jakoś z upływem czasu zatraciłem wrażliwość. To chodzi bardziej o to, że moje wczesne pisaniny dzisiaj wywołują u mnie uśmiech nostalgii połączony z politowaniem. Wspominałem, że są naiwne? W sumie kwiecień stanie pod znakiem Widmo-retro, więc poznacie dwa tworki dość stare, więc sami ocenicie.

Co zaś się tyczy miłości... miłość platoniczna, paliwo dla ckliwej poezji i wszelkiego rodzaju głupich uczynków. To materiał na osobny wpis - coś tak mi się zdaje. Ale czy dam radę go stworzyć? Czy znajdę na to czas i, najważniejsze, czy warto pisać o tym, co zostało już niejednokrotnie opisane? Nie wiem.
Wracając zaś do tworka... tak, jest to rymowanka, w dodatku jest to rymowanka o uczuciu, o wyborach, o stracie, o rozpaczy... poniosło mnie? Sami oceńcie.